detriment.

count without manor

why so much hate?

 Jak to jest? Zależy mi na osobach, na których jeszcze pare chwil temu mi nie zależało. Nagle, jak za dotykiem magicznej różdżki, wszystko się obraca, o 360 stopni. Ludzi za którymi skoczyłbym choćby w ogień, stają się nic nie warci, ludzie z którymi piłem pierwsze piwo, są losowymi typami spotkanymi w nocnym, a kobiety, z którymi spijałem piwka ‘ot tak’, stają się tymi, za którymi biegam pół nocy i wskakuje w pociągi. A kobiety na których mi naprawdę zależało, stają się obojętne, wręcz doprowadzają do swoistego wkurwienia.

 Skąd się bierze ten nowy sport, ten nowy zjebany rodzaj sztafety, w której tylko przekazuje się pałeczkę doprowadzania drugiej/trzeciej osoby do białej gorączki? Powinno się to odbierać jakoby danej osobie nadal coś leżało na sercu, na wątrobie, ale nie umiała tego inaczej przekazać jak tylko przez swoisty manifest nie zadowolenia? I dlaczego tak łatwo jest przejść z uczucia ‘miłości’ do ‘nienawiści’? A może to tylko złudzenie? Może nienawiść wynikająca z poprzedzajęcej ją miłości jest tylko ruchem strategicznym, obronnym, naszego serca czy rozumu przed poczuciem utraty? Utraty osoby, która naprawdę wiele znaczy?  I dlaczego tak właściwie między dwojgiem ludzi pojawia się ta niewidzialna, magiczna więź? Z czego ona się bierze i na jakich zasadach żyje? Chciałbym nagle się obudzić i wiedzieć. Wiedzieć rzeczy, o których nikt nie wie. Albo nikt przynajmniej nie rozumie. Zasnąć i wyśnić odpowiedzi na wszelkie gorączkujące pytania. Na te zadane na głos i na ten skrywane, gdzieś tam w środku, zadawana po cichu do samego siebie w chwilach chandry.  Sen proroczy, to by było coś.

Chciałbym po prostu rozumieć.

i think that two days are dividing me from finishing first shirt for mighty Detriment fall collection :)